Jak zacząć wcześnie wstawać? Poradnik niepoprawnego śpiocha

Elżbieta Gwóźdź

  Autor:
Opublikowane w Zdrowy styl życia

Jak zacząć wcześnie wstawać? Poradnik niepoprawnego śpiocha

Wczesne pobudki mają swoje dobre strony. I nie chodzi tu wyłącznie o unikanie dzięki nim spóźnień do pracy. Tylko jak skutecznie i konsekwentnie pokonywać pokusę przewrócenia się na drugi bok?

Wstawanie z łóżka o 6 lub o 5 rano (dla wielu nawet o 4) nie musi być jedynie koniecznością. Może stać się naturalnym rytuałem, który odbywamy codziennie z chęcią i bez zbędnych narzekań, tak jak parzenie kawy lub przygotowywanie jajecznicy. Ponieważ stałe pobudki o tej porze są w granicach naszych możliwości, warto zdać sobie sprawę z benefitów, jakie dają nam na dłuższą metę.

 

Co nam daje wczesne wstawanie?

Wstając wcześnie rano jesteśmy bardziej produktywni i wzrasta efektywność naszej pracy. Mózg najbardziej wydajnie funkcjonuje do południa, a wraz z upływem doby trybiki chodzą coraz wolniej. Pod wieczór wchodzimy już powoli w fazę relaksacji, nasz organizm przysposabia się do nocnego odpoczynku. Wczesnym rankiem stykamy się też z mniejszą ilością rozpraszaczy, więc łatwiej nam się skupić. Niezależnie od tego, czy studiujemy, pracujemy od 9 do 17, czy też mamy wolny zawód, pobudka o świcie pomoże nam uniknąć stresu. Nie spóźnimy się do pracy czy do szkoły. Nie będziemy też mieli poczucia, że czas ucieka nam przez palce i dziś znów nie zdążymy zrobić tyle, ile planowaliśmy.

 

Stopniowo i bezboleśnie

Produktywne poranki powinny być raczej regułą, niż pozostać sporadycznymi wyjątkami od niej. Jeśli jednak mamy tendencję do wstawania w ostatniej chwili i trudno nam się ocknąć nawet po trzecim budziku, wyrabiajmy nawyk wczesnego wstawania stopniowo. Każdy następny poranek budźmy się o kwadrans wcześniej, niż dnia poprzedniego, aż dojdziemy do ustalonej pory.

Budzik, czyli w praktyce telefon, kładźmy daleko od łóżka. Ma to co najmniej dwa plusy. Jeden – aby wyłączyć natrętne dzwonienie, siłą rzeczy, będziemy musieli wstać, co już zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Drugi – leżący obok telefon kusi, aby spojrzeć na niego przed zaśnięciem. Tymczasem kontakt z urządzeniami elektrycznymi jest przed snem niewskazany, bo wyrywa nasz mózg ze stanu relaksacji.

 

Ważniejsze od tego, ile śpisz, jest to, w którym momencie się obudzisz

Sen dzieli się na fazy, a fazy składają się na cykle. Pomiędzy poszczególnymi cyklami występuje zaś faza REM (Rapid-Eye Movement), w której to pojawiają się marzenia senne. Nasz sen jest wtedy płytki, a mózg pozostaje aktywny. To idealny moment na pobudkę, inaczej, niż gdybyśmy zostali wyrwani ze snu w fazie głębokiej. Jeden cykl trwa zwykle około 90 minut. Dlatego o wiele lepiej jest obudzić się po 6 godzinach snu niż po 7, bo w tym drugim przypadku będziemy czuli się zmęczeni i rozdrażnieni – obudzimy się w środku cyklu, zamiast po jego zakończeniu.

W oparciu o tę prawidłowość, najlepszą godzinę pobudki możemy ustalić sami. Możemy też zdać się na aplikację (Sleep Cycle), która wyłapuje, w jakiej fazie snu akurat jesteśmy i rozpoczyna budzenie wtedy, kiedy jest to dla nas najbardziej korzystne. Choć używanie jej wymaga akurat pozostawienia telefonu jak najbliżej nas.

Tagi (5): , , , ,
Oceń artykuł
Słaby  
Dobry
Ocena: 3.58/5 (11 ocen)

Podobne artykuły

  • Brak powiązanych artykułów

Komentarze


Podaj trzecią, czwartą i siódmą literę z nazwy naszego serwisu:*
* Pola wymagane.


Komentowany artykuł:
Jak zacząć wcześnie wstawać? Poradnik niepoprawnego śpiocha: