Nauka chodzenia - chodzik, pchacz, a może... zupełnie nic?

Elżbieta Gwóźdź

  Autor:
Opublikowane w Zdrowy styl życia / Rodzina

Nauka chodzenia - chodzik, pchacz, a może... zupełnie nic?

Stawianie pierwszych kroków i nauka chodzenia to etapy w rozwoju malucha, na które wszyscy rodzice czekają z niecierpliwością. Gdy dziecko przejawia gotowość do ich podjęcia, często podsuwamy mu akcesoria, które mają ułatwić i przyspieszyć naukę.

 

Wielu z nas żyje w przeświadczeniu, że im szybciej nasze pociechy zaczną chodzić, tym lepiej. Dziecka nie trzeba jednak specjalnie zachęcać do nauki chodu, ani tym bardziej nie należy przyspieszać tego etapu rozwoju (jak żadnego innego). Tak naprawdę maluch już od pierwszych tygodni życia pracuje nad tym, aby móc poruszać się o własnych siłach. Uderzanie stopą o podłoże, odpychanie się, a później pełzanie i raczkowanie – wszystko zmierza do tego, że pewnego dnia berbeć samodzielnie wstanie, a niedługo potem postawi pierwszy krok. Jest to moment, w. którym opiekunowie często organizują dla dziecka chodzik, akcesorium mające przyspieszyć i ułatwić naukę chodzenia.

 

Chodzik zaburza prawidłowy rozwój dziecięcej motoryki

Niestety musimy zdać sobie sprawę z faktu, że chodziki niczego dzieciom nie ułatwiają, a wręcz odbierają im możliwość prawdziwej nauki. Maluch uwięziony w chodziku nie uczy się prawidłowego stawiania stóp, nie nabiera świadomości ciała, nie potrafi przenosić ciężaru z jednej nóżki na drugą i nie jest w stanie opanować sztuki utrzymywania równowagi. Oferując dziecku chodzik, odbieramy mu ponadto możliwość testowania podłoża i otoczenia, przez co blokujemy rozwój jego sensoryki.

 

A może pchacz?

Alternatywą dla chodzika jest pchacz. Odpowiednio obciążony, z adekwatnym oporem na kółkach, może stanowić sporadyczne urozmaicenie w trakcie nauki chodzenia. Nie należy jednak wprowadzać go zbyt wcześnie. Z pchacza mogą korzystać dzieci, które naukę pierwszych kroków mają już za sobą, a przed nimi doskonalenie umiejętności chodzenia.

 

Cierpliwy rodzic – najlepszym wsparciem

Optymalne warunki do nauki chodzenia to takie, w których nie staramy się dziecku niczego ułatwiać. Każda utrata równowagi i każdy upadek to bezcenne doświadczenia, dzięki którym maluch pojmie, jak prawidłowo się poruszać. Również prowadzenie dziecka za jedną lub dwie rączki stanowi dla niego w rzeczywistości utrudnienie, prowadzące ponadto do rozwoju wad postawy.

 

Tagi (3): , ,
Oceń artykuł
Słaby  
Dobry
Ocena: 4.54/5 (9 ocen)

Podobne artykuły

  • Brak powiązanych artykułów

Komentarze


Podaj trzecią, czwartą i siódmą literę z nazwy naszego serwisu:*
* Pola wymagane.


Komentowany artykuł:
Nauka chodzenia - chodzik, pchacz, a może... zupełnie nic?: