Chandra czy depresja – co naprawdę mi dolega?

Elżbieta Gwóźdź

  Autor:
Opublikowane w Zdrowie i psychologia

Chandra czy depresja – co naprawdę mi dolega?

Gdy kilka dni z rzędu jesteśmy smutni i przygnębieni, często zdarza nam się na wyrost rzucić: „mam depresję”. Między depresją a chwilowym obniżeniem nastroju jest jednak duża różnica.

Jesienią i zimą nasz nastrój zwykle odzwierciedla pogodę. Jeżeli na zewnątrz jest ponuro, tak samo bywa z samopoczuciem. Deficyt promieni słonecznych wprawia nas w senność i apatię. W takich warunkach codzienne problemy bardziej przytłaczają i bywa, że czujemy się naprawdę paskudnie. Wielu zastanawia się, czy to aby nie depresja. Takie myśli są jeszcze bardziej nurtujące w pozostałej części roku, gdy spadku nastroju nie da się wytłumaczyć kiepską pogodą. Ponieważ jednak depresja i chandra zasadniczo różnią się od siebie, krótka analiza pozwoli pozbyć się wątpliwości.   

Przede wszystkim zwróćmy uwagę na to jak długo utrzymuje się złe samopoczucie. Depresję liczy się w tygodniach, a potem w miesiącach, natomiast chandra to kwestia kilkugodzinnego przygnębienia, z którego, wbrew pozorom, łatwo jest się wykaraskać. Czasem wystarczy towarzystwo przyjaciela w dobrym humorze, by ponure myśli nas opuściły. I tu ujawnia się kolejna różnica – osoby cierpiącej na depresję nie da się "ot tak" rozweselić. Jej nastrój jest zgoła innej jakości, nie podobna pozbyć się go po wypiciu gorącej czekolady lub w trakcie budującej rozmowy. Wszelkie, zwykle nieudane zresztą, próby poprawienia humoru takiej osobie wpędzają ją tylko w poczucie winy. Nie potrafi też cieszyć się z rzeczy, które dotychczas przynosiły radość – cierpi na anhedonię.   

Chory na depresję zostaje pochłonięty przez swój depresyjny świat i traci umiejętność obiektywnego osądu rzeczywistości. Nie reaguje na większość bodźców z otoczenia, ma problemy z koncentracją, jego procesy myślowe przebiegają wolniej. Brakuje mu nie tylko motywacji do działania, ale też sił fizycznych do wykonywania nawet prostych czynności. Towarzyszą temu zwykle zaburzenia snu oraz apetytu, bóle głowy czy kręgosłupa. W chandrze, nawet, jeśli któryś z objawów występuje, to zwykle pojedynczo i w miarę szybko przechodzi. Poza tym, chandra nie wiąże się z zatarciem się granicy między światem zewnętrznym a depresyjnym – jesteśmy w stanie prawidłowo oceniać wydarzenia, mamy dystans do siebie.   

Wreszcie, charakterystyczne dla depresji jest częste popadanie w stany lękowe i nieustanne poczucie własnej niższości. Pojawiają się też myśli samobójcze. W chandrze zaś, poczucie lęku, niepewność czy kryzys wartości to stany przejściowe, które łatwo jest krytycznie ocenić i porzucić na rzecz pozytywnego nastawienia i pracy nad sobą.

 

Tagi (8): , , , , , , ,
Oceń artykuł
Słaby  
Dobry
Ocena: 3.29/5 (28 ocen)

Podobne artykuły

Pytania i odpowiedzi

d
d
d
d
d

Komentarze


Podaj trzecią, czwartą i siódmą literę z nazwy naszego serwisu:*
* Pola wymagane.


Komentowany artykuł:
Chandra czy depresja – co naprawdę mi dolega?: