Opalanie bez słońca - jak to zrobić?

Elżbieta Gwóźdź

  Autor:
Opublikowane w Uroda

Opalanie bez słońca - jak to zrobić?

Chociaż latem słońca mamy pod dostatkiem, samoopalacze wcale nie zalegają w naszych kosmetyczkach. To produkty, które doskonale wzmocnią naturalną opaleniznę i zastąpią ją u tych, którzy opalać się nie lubią.

Niektórym zażywanie słonecznych kąpieli nie służy, inni po prostu za nimi nie przepadają i wolą aktywny wypoczynek. Jeszcze inni nie mają czasu na wakacyjne leżakowanie. Mimo wszystko piękna, złocista opalenizna kusi prawie każdego. Alternatywnym sposobem jej uzyskania jest użycie samoopalacza. Oczywiście pod warunkiem, że wiemy, jak się z nim obchodzić. Oto kilka wskazówek, które pomogą uniknąć zacieków i nierównomiernej opalenizny „w łaty”. Dzięki nim będziesz cieszyć się brązową, ale i nawilżoną skórą bez ryzyka poparzeń i udarów.    


Słońce w kremie   

Jeżeli zdecydowaliśmy się na użycie samoopalacza, musimy pamiętać o kilku podstawowych zasadach jego działania. Po pierwsze, im więcej produktu nałożymy na skórę, tym bardziej ona zbrązowieje. Jeśli coś pójdzie nie tak, na przykład przesadzimy z ilością specyfiku, efektów niestety nie pozbędziemy się pod prysznicem – kolor zacznie schodzić dopiero wraz ze złuszczającym się naskórkiem, co może trochę potrwać.    

Samoopalacz musimy dobrać do rodzaju cery. Do tłustej skóry nadają się lekkie żele i spraye, natomiast do suchej balsamy i kremy. Zakup samoopalacza powinny przemyśleć osoby posiadające piegi i przebarwienia –  one także ciemnieją pod wpływem stosowania preparatu.    
Kupując samoopalacz, wybierzmy ten wysokiej jakości, najlepiej z apteki. Miejmy pewność, że stosowany produkt nawilży naszą skórę, nie podrażni jej, ani nie spowoduje reakcji alergicznej.   


Uważne nakładanie   

Powyższe informacje brzmią trochę jak ostrzeżenie i początkowo mogą zrazić do korzystania z samoopalaczy. Niepotrzebnie. Jeśli sięgniemy po odpowiedni kosmetyk i nauczymy się go prawidłowo nakładać, nie musimy obawiać się wpadki. Wbrew pozorom, opalenizna „z tubki” jest o wiele bezpieczniejsza, niż wielogodzinne prażenie się na słońcu czy częste wizyty w solarium. Tak pod względem zdrowotnym, jak i estetycznym.  

Przed użyciem preparatu najlepiej wziąć prysznic i wykonać peeling. Twarz traktujemy delikatnym tonikiem. W oczyszczoną skórę najpierw wcieramy cienką warstwę oliwki lub balsamu nawilżającego, co usprawni równomierne rozprowadzenie samoopalacza i zapobiegnie powstawaniu zacieków. Produktu nie nakładamy bezpośrednio na ciało, ale wcześniej rozcieramy go w dłoniach. Dopiero potem, okrężnymi ruchami, rozprowadzamy na konkretnych partiach ciała. W miejsca przesuszone, szorstkie (łokcie, kolana) aplikujemy mniejszą ilość. Po wszystkim dokładnie myjemy dłonie, aby ich wnętrza nie ściemniały. Dopóki kosmetyk się nie wchłonie, nie wkładamy ubrań i unikamy kontaktu z wodą, z wyjątkiem wspomnianego mycia dłoni.    

Taki zabieg powtarzamy co kilka tygodni, w zależności od tego, na jak długo chcemy utrzymać opaleniznę. W razie, gdyby pojawiły się brązowe plamy czy zacieki, najlepiej ratować się cytryną lub sodą oczyszczoną, których wcieranie pomoże rozjaśnić skórę.

Tagi (6): , , , , ,
Oceń artykuł
Słaby  
Dobry
Ocena: 2.47/5 (6 ocen)

Podobne artykuły

Komentarze


Podaj trzecią, czwartą i siódmą literę z nazwy naszego serwisu:*
* Pola wymagane.


Komentowany artykuł:
Opalanie bez słońca - jak to zrobić?: